Dęblin: Zatrzymano mężczyznę podejrzanego o spowodowanie pożaru domu na os. Wiślana. Zginęły w nim dwie osoby

Zmarły dwie osoby, które zostały znalezione i wyniesione przez strażaków z płonącego domu przy ul. Wiślanej. Policja zatrzymała mężczyznę w związku z pożarem. 

Do tragicznego w skutkach pożaru doszło w czwartek, 8 października po godzinie 14.00 przy ul. Wiślanej w Dęblinie. W momencie dotarcia na miejsce pierwszych zastępów straży pożarnej ogień wydobywał się z budynku przez drzwi wejściowe, okna oraz szczeliny w dachu. Z tyłu budynku strażacy znaleźli mężczyznę, który samodzielnie opuścił  go przed przybyciem jednostek straży pożarnej. W trakcie akcji strażacy znaleźli nieprzytomnego z licznymi poparzeniami mężczyznę, który natychmiast został ewakuowany. Podczas dalszego przeszukania została odnaleziona kobieta, która również była nieprzytomna i poparzona.

Niestety dwoje z trzech poszkodowanych osób zmarło w szpitalu. Ofiarami pożaru okazali się 59-letnia kobieta i 73-letni mężczyzna. Osoby poszkodowane zostały przetransportowane do Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej. Z uwagi na rozległe obrażenia ciała nie udało się ich uratować.

– Dwie osoby poszkodowane w czwartkowym pożarze zmarły w szpitalu. Policja zatrzymała jedną osobę w tej sprawie – informuje st.asp. Radosław Żmuda, oficer prasowy KPP Ryki.

Potencjalny sprawca został zatrzymany przez policję już w czwartek po godzinie 17. Okazał się nim 25-letni mieszkaniec Dęblina.

– Już w piątek został postawiony mu zarzut zabójstwa w zamiarze ewentualnym. Prokuratura przyjęła stanowisko, że sprawca podpalając ten dom powinien był przewidywać i z pewnością musiał się na to godzić, że osoby przebywające w środku mogą nie uciec i tym samym ten zamiar zabójstwa się realizuje. W piątek na posiedzeniu sąd zgodnie z wnioskiem prokuratury wydał postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy – informuje Paweł Jarzyna, zastępca prokuratora rejonowego w Rykach. – Podejrzany już kilka godzin po zdarzeniu został zatrzymany przez policję. Następnie przewieziono go do prokuratury i sądu. Aktualnie przebywa w areszcie w Lublinie. Nie przyznał się. Został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Złożył wyjaśnienia, w których neguje swoje sprawstwo – dodaje.

25-latek usłyszał już zarzuty zabójstwa, za co grozi mu nawet dożywocie.

Na miejscu zdarzenia dokonano oględzin budynku z udziałem biegłego z pożarnictwa i technika policyjnego. W celu ustalenia czynnika, który służył do podpalenia z kilku miejsc pożaru pobrano próbki.

– Musimy dokładnie zweryfikować dowody osobowe, które posiadamy. Sekcje zwłok ofiar pożaru w zakładzie medycyny sadowej w Lublinie zaplanowane są na dzień jutrzejszy. Trzeba będzie poczekać kilka tygodni na szczegółowe wyniki. Wstępne potwierdzenie przyczyn zgonu najprawdopodobniej będzie już jutro – mówi Paweł Jarzyna.