II pływanie morsów rzeką Wieprz. Tym razem kajakami (zdjęcia)

W ostatnią niedzielę odbył się II Spływ Kajakowy Morsów “Z łabędziem być”. Malowniczą rzeką Wieprz spłynęło w sumie prawie 50 miłośników zimnych kąpieli.

O godzinie 9.45 na ul.Wiejskiej w Dęblinie stawiło się około 50 morsów by stamtąd udać się autokarem do Kośmina i rozpocząć spływ przygotowany przez bardzo profesjonalną, rodzinną firmę Kajakami po Wieprzu , której kierowniczką jest nieoceniona Pani Teresa Szpyt – zapewnia Piotr Świtaj, z Nieformalnego Klubu Morsa “Z łabędziem być”.

Choć początkowo pogoda ich nie rozpieszczała, to dla morsów nie ma złej pogody i wyprawę wspominają z uśmiechem. Po drodze kajakarze zrobili dwa przystanki. W międzyczasie pogoda zaczęła się “przecierać”, by w drugiej części spływu zaświeciło słońce.

– Po około czterech godzinach dotarliśmy do miejsca, gdzie czekało na nas ognisko z pieczeniem kiełbasek. Bardzo dziękujemy Państwu Szpytom za zorganizowanie po raz drugi dla nas, tak pięknej przygody. Z niecierpliwością czekamy na kolejny spływ kajakowy Morsów Z Łabędziem, a tymczasem oby do zimy!!! – mówi Piotr Świtaj.

Sezon morsowy z Nieformalnym Klubem Morsa “Z łabędziem być” rozpocznie się tradycyjnie na początku listopada. Jak zapewnia Piotr Świtaj, żeby stać się członkiem klubu wystarczą tylko dobre chęci i brak przeciwwskazań zdrowotnych (są one ujęte w “Poradniku przyszłego morsa”).

– Po 5-krotnym udziale w klubowych morsowaniach, które z reguły odbywają się w niedziele o godz. 13.30 na Wyspie Wisła w Stężycy, otrzymuje się imienną kartę członkowską klubu która, poza prestiżową wartością samą w sobie, upoważnia do całorocznej 10% zniżki w restauracji na wyspie – wyjaśnia Świtaj.

– Mamy nadzieję, że koronawirus i ewentualne obostrzenia z nim związane, nie przeszkodzą nam w tradycyjnym rozpoczęciu sezonu morsowego jak to miało miejsce podczas zakończenia ubiegłego sezonu. Choć podczas wirtualnej wersji udało nam się zebrać prawie 3400 zł na cele charytatywne, to zdecydowanie wolimy formę fizyczną i przede wszystkim inauguracyjną kąpiel z nią związaną. Najlepszym “lekarstwem” na wirusy jest budowanie odporności, a osobiście nie znam lepszej formy w tym względzie niż regularne morsowanie. Zatem do zobaczenia w zimnej wodzie! Kto morsuje temu mocy nie brakuje! – mówi Piotr Świtaj.

Jutro o godzinie 18.00 na Wyspie Wisła morsy pożegnają lato “ogniskiem z łabędziem”.

/inf.Piotr Świtaj/fot.”Z łabędziem być”, Ania Wojdat/