Biegacze uczestniczący w Run Wisła 2020 minęli Dęblin (wideo/zdjęcia)

W niedzielne popołudnie (19 lipca) Michael Nowicki, biegacz długodystansowy i Darek Rutkowski z Dęblińskiego Stowarzyszenia Sportowego “Orlęta” dobiegli do Dęblina. W trakcie etapu z Wilgi do Dęblina w Pawłowicach do biegaczy dołączyli biegacze z DSS “Orlęta”. Tego dnia ostatnie kilkanaście kilometrów z prawie 60-kilometrowego odcinka pokonali wspólnie.

Michael Nowicki i Darek Rutkowski 18 lipca ruszyli z Warszawy do Krakowa, aby zwiększyć świadomość społeczną odnośnie zdrowia psychicznego i związanych z nim zaburzeń. W trakcie biegu towarzyszy im Greg, 12-letni syn Michaela, który jedzie na rowerze. W Stężycy do ultramaratończyków dołączyła Agnieszka Faron. Małopolska biegaczka i partnerka Michaela. Planuje przebiec minimum 150 km z wózkiem, w którym podróżuje Mateusz, ich syn.

Na pomysł biegu w trakcie obostrzeń spowodowanych koronawirusem wpadła partnerka Michaela. Miało to miejsce w trakcie spaceru nad Wisłą. Powiedziała wtedy – Hej! Chodźmy zrobimy bieg z Warszawy do Krakowa, ty i Greg – opowiada Michael Nowicki. – Obiecałem kiedyś Gregowi, że zrobię coś. Bo Greg akurat nie był na tym moim challenge’u, jak robiłem trzy lata temu te 1200 km (w 12 dni, przyp. red.) -dodaje Michael.

W akcji chodzi także o wsparcie ludzi zmagających się z depresją. Michael przekonuje, że mówienie o tym problemie to nie wstyd, trzeba mówić o depresji bo to może uratować komuś życie.

– Ja z tym walczę ponad 20 lat. Jestem z tych bardzo twardych. Bieganie akurat pomaga z tym. Pomyślałem – trzeba pomóc innym. Tym bardziej, że tam w Małopolsce, niestety kilka osób popełniło samobójstwo, bo straciło prace przez sytuację (z koronawirusem, przyp.red.) – mówi Michael. Jednocześnie biegacz zachęca do wsparcia Fundacji bez Klamek.

– Miałem totalną niezgodę na #Zostańwdomu. Czułem się nim maltretowany, oszukany. A jak on (Michael, przyp. red.) zaczął mi opowiadać co robią ludzie z problemami przez to… Mówię tak – wyjdźmy z domu. Bieg ustalaliśmy w marcu, wtedy każdy myślał, że “zmieni się, nie zmieni”. Ale decydowaliśmy w tamtej rzeczywistości. My myśleliśmy, że będziemy biegli a policja będzie nas ścigać. Że będziemy musieli mieć maseczki, różne takie rzeczy. Odwołali nam wszystkie zaplanowane zawody. Mówimy dobra, zróbmy to – opowiada Darek Rutkowski.

Na kolejnym, poniedziałkowym etapie z Dęblina w kierunku Kazimierza Dolnego Michaelowi i Darkowi towarzyszyli biegacze z grupy biegowej biegusiem.pl. We wtorek natomiast dobiegli do Józefowa nad Wisłą. W dniu dzisiejszym planują dotrzeć do Sandomierza. Kolejne etapy trasy wiodą przez Połaniec i Opatowiec do Krakowa, gdzie planują dotrzeć za trzy dni. Biegacze pokonali już ponad 200 km z blisko 450.

W ramach biegu są zbierane środki na działalność psychoedukacyjną Fundacji Bez Klamek. Działania fundacji można wspierać wpłacając fundusze na https://zrzutka.pl/kwhasm.