Kierunek Islandia: Polowanie na zorzę

W połowie stycznia moja dziewczyna, studentka Dietetyki, rzuciła żartobliwie: „Polećmy gdzieś!”. Wtedy nic nie zwiastowało takiej podróży. To właśnie od tego  hasła wszystko się zaczęło. Przeszukując internet w poszukiwaniu ciekawych kierunków na wyprawę natrafiliśmy na Islandię. Choć wiele skrajnych opinii zniechęcało, to jednak marzenie ujrzenia zorzy polarnej na własne oczy wygrało. Decyzja zapadła!

Już sam początek wyprawy pozytywnie nas zaskoczył. Na islandzki Keflavik wylecieliśmy z warszawskiego Okęcia. Podczas podróży za oknem samolotu ujrzeliśmy połyskującą na horyzoncie zorze. Apetyt na więcej wzrósł momentalnie.

Pierwszego dnia poznaliśmy stolicę Islandii – Reykiawik. Tam również kosztowaliśmy lokalnej kuchni. Moim zdaniem najciekawszy jest chleb wulkaniczny – Rúgbrauð. Wypiekany w zakopanych pod ziemią garnkach w miejscach, gdzie temperatura pochodzi wprost  z wnętrza ziemi.

Pod miastem zwiedziliśmy „farmę” pomagmowych, mocno czerwonych skał, aby dalej ruszyć w północnym kierunku. Za cel obraliśmy jeden z wielu wodospadów znajdujących się na terenie Islandii. Niestety nie było dane nam go ujrzeć, gdyż zerwał się potężny wiatr, na którym ciężko było stać w prostej pozycji, nie wspominając o marszu. Zrezygnowani udaliśmy się  ponownie na południe do naszej kwatery na spoczynek.

Kolejny dzień to zwiedzanie południowej części Islandii. Wodospad Skógafoss, opuszczony wrak rozbitego samolotu, plaża magmowa, klify i skały bazaltowe. W czasie jazdy co chwile atakowały nas piękne krajobrazy. Wieczorem zaś polowaliśmy na zorzę polarną. Nieudanie.
Ostatniego dnia zwiedzaliśmy tzw. „Złoty krąg”. Gejzery, wodospad Gullfoss, krater wulkanu Kerið i wymarzone baseny termalne. Po tych atrakcjach kierowaliśmy się na lotnisko.  I wtedy pojawiła się ona! Może nie w całej okazałości, ale widok zorzy polarnej jest niezapomnianym widokiem.


Szymon Stosio, student Warszawskiego SGGW kierunku Technologia Żywności i Żywienie Człowieka: Z zamiłowania podróżuję. Zwiedzam różne zakamarki świata i często uwieczniam je na fotografiach.