Dęblin: Interwencja ratowników na os. Wiślana. Mężczyzna krzyczał, że ma koronawirusa/AKTUALIZACJA (zdjęcia/wideo)

Duże zamieszanie miało miejsce w sobotę w Dęblinie. Na jednym z osiedli interweniowali ratownicy medyczni w ubraniach ochronnych. Przyjechali do mężczyzny, który pod wpływem alkoholu rozpowiadał, że ma koronowirusa. 

Zdarzenie miało miejsce około godziny 16.00, na osiedlu Wiślana w Dęblinie. Pijany mężczyzna w średnim wieku chodził między blokami i krzyczał, że ma koronawirusa. Po jakimś czasie zareagował jeden z mieszkańców. Zadzwonił po służby ratunkowe.

– Ktoś zareagował i przyjechała policja oraz karetka. Przechodziłem obok tej sytuacji i słyszałem, jak ten typek lekceważył policję – mówi Anatolii Popenko, mieszkaniec Dęblina.

Z relacji świadków zdarzenia wynika, że mężczyzna tłumaczył ratownikom i policji, że chciał się tylko popisać. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mężczyzna został objęty nadzorem sanepidu. Nadzór epidemiologiczny trwa 14 dni. Odbywa się w porozumieniu z pracownikami inspekcji sanitarnej po wywiadzie epidemiologicznym. Należy przejść na pracę zdalną w domu, zawiesić życie towarzyskie, ograniczyć do minimum wyjścia. Dwa razy dziennie mierzyć sobie temperaturę, kontrolować swój stan zdrowia.

Jednak mężczyzna postanowił nie zastosować się do zasad nadzoru. Jeszcze tego samego dnia wieczorem widziany był w rejonie sklepu “Żabka”. – Mniej więcej o 19:30, jak wracałem do domu, to pan dalej siedział pod “Żabką”, dalej pił i opowiadał całą historie swoim kolegom – mówi Popenko. – Takich ludzi trzeba do psychologa wysyłać – dodał.


AKTUALIZACJA 15.03.2020r.

Mężczyzna z “koronawirusem” odpowie za “głupi żart”

Jak informuje policja, mężczyzna wywołał awanturę na stacji paliw w Dęblinie twierdząc przy tym, że jest zarażony koronawirusem. Do obsługi zgłoszenia zaangażowano policję i służby medyczne. Okazało się, że był to głupi żart. Za swoje zachowanie odpowie przed Sądem.

Do zdarzenia doszło wczoraj po południu w Dęblinie. Tuż po godz. 14 na stację paliw przyszedł 53-letni mieszkaniec Dęblina. Mężczyzna wszczął awanturę i twierdził, że jest zarażony koronawirusem. Na nogi postawiono niezbędne służby w tym policję i Pogotowie Ratunkowe. Policjanci przystąpili do czynności w środkach ochrony indywidualnej.

– Okazało się, że mężczyzna nie ma żadnych symptomów wspominanej choroby, nie był za granicą w ostatnim czasie i nie miał kontaktów z osobami zarażonymi tym wirusem. W trakcie czynności stwierdzono, że mężczyzna jest pod znacznym działaniem alkoholu wynoszącym blisko 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu – informuje policja.

Za wywołanie niepotrzebnej czynności grozi mu kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Teraz mężczyzna za swoje zachowanie odpowie przed Sądem.

– Pamiętajmy, że takie „żarty” niepotrzebnie angażują służby ratunkowe, które mogą być w tym samym czasie potrzebne do niesienia pomocy w innych miejscach, osobom rzeczywiście jej potrzebującym. Dlatego takie zachowania będą ścigane z całą mocą obowiązującego prawa – podkreśla policja.

/R.W./

 

fot./wideo czytelnik (dziękujemy)

/inf. KPP Ryki/R.W./