Mężczyzna wypadł z kajaka. Akcja ratunkowa na Wiśle (zdjęcia)/aktualizacja

Do groźnego zdarzenia doszło dziś około godziny 18.00 na Wiśle za mostem kolejowym na wysokości Zajezierza. Do akcji ratunkowej ruszył zastęp straży pożarnej, WOPR Dęblin oraz członkowie Stowarzyszenia Przystań-Wisła-Dęblin. 

30.08

Do zdarzenia doszło na terenie działania Komendy Powiatowej PSP w Kozienicach. – W związku z szybszym dotarciem z pomocą zadysponowani zostali strażacy z KP PSP w Rykach. Po przybyciu na miejsce strażacy rzucili linę, przy pomocy której wyciągnęli kajakarza na brzeg. Poszkodowanym zajął się ZRM. Dalsze działania polegały na uwolnieniu zaczepionego kajaka i odholowaniu go do przystani obok MDK Dęblin – informuje mł. bryg. Jarosław Lasek, oficer prasowy Komendanta Powiatowego PSP w Rykach.

W działaniach udział brali strażacy z KP PSP w Rykach, OSP Sieciechów oraz KP PSP w Kozienicach.

/inf. mł.bryg. Jarosław Lasek/


27.08.

Służby ratunkowe wezwali wędkarze. – Byłem akurat w tym momencie przy przystani. Strażacy szybko zjechali na dół, spuścili łódź na rzekę, w biegu wskoczyli i odpłynęli. Działali błyskawicznie! – relacjonuje mieszkaniec Dęblina, świadek akcji ratunkowej.

Jak się okazało mężczyzna, który wypadł z kajaka nie umiał pływać. Jego kajak zaczepił się o konary drzew. – Dobrze, że miał na sobie kapok. To go uratowało. Wypadł z kajaka, trzymał się go kurczowo. Bo tak to byłoby dużo gorzej. Tak naprawdę to kapok go uratował i szybka reakcja strażaków, bo to oni dociągnęli go do brzegu – relacjonuje Michał Mikusek z dęblińskiego WOPR-u. Następnie strażacy zajęli się wyciągnięciem kajaka z rzeki.

Dzięki szybkiej reakcji świadków zdarzenia, potem służb ratunkowych mężczyźnie nic się nie stało. – Baliśmy się, że to się gorzej skończy. Na szczęście wygląda na zdrowego. Chociaż na pewno jest przestraszony – mówi Mikusek. – To doświadczony kajakarz. Widuję go tu od wielu lat. Także wypadek każdemu może się zdarzyć – dodaje.

Błyskawiczna akcja służb możliwa była również dzięki wybudowanemu dwa lata temu przy dęblińskiej przystani slipowi. – Gdyby nie on strażacy nie mieliby gdzie zwodować łodzi pontonowej. Najbliższy slip mieliby w Borowej lub musieliby szukać odpowiedniego miejsca do wodowania. A to by przedłużyło całą akcję – mówi Michał Mikusek.

Slip powstał przy współpracy Miasta Dęblin, Stowarzyszenia Przystań-Wisła-Dęblin. Przedsięwzięcie udało się również dzięki wolontariuszom, charytatywnym składkom mieszkańców Dęblina oraz sponsorom.