Jedna na dziesięć

Tyle kobiet w Polsce choruje na podstępną chorobę – endometriozę. Minął właśnie marzec, miesiąc poświęcony chorym na tę przypadłość.

Żółta wstążka

30 marca, godzina 14, plac zamkowy w Warszawie. Wśród tłumu warszawiaków i turystów, grupka kobiet i mężczyzn wyróżniająca się wśród innych, bo ubrana na żółto. Kolor symbolizujący kobiety chore na endometriozę. Spotkali się w ramach EndoMarszu 2019, inicjatywy mającej na celu propagowanie wiedzy na temat tej choroby. Marsz był zwieńczeniem marca, miesiąca który co roku poświęcony jest chorym na endometriozę.

Brak wiedzy

Wiele osób mijało manifestujących nie zwracając na nich uwagi, niektórzy na chwilę przystawali, ale zaraz odchodzili. Do mnie podeszła starsza kobieta i spytała co to za choroba. Cierpliwie jej wytłumaczyłam. Niestety większość z nas nigdy nie słyszało o tej chorobie, a dane statystyczne są zatrważające. Na endometriozę cierpi co dziesiąta kobieta w Polsce, co daje 19 839 826 chorych, a na diagnozę często muszą czekać latami, ignorowane przez lekarzy. – Tak, w dalszym ciągu pacjentki mają ogromny problem, mimo nagłaśniania tematu, z ignorancją lekarzy i diagnozą, ale problem jest złożony – przyznaje Lucyna Jaworska-Wojtas, prezes Fundacji Pokonać Endometriozę. – Lekarze nie mają wiedzy na temat endometriozy, gdyż na studiach tylko się o tej chorobie w tej chwili wspomina. Potem jest im trudno, gdyż nie mają szkoleń a endometrioza jest chorobą tajemniczą, niewidoczną i objawy przypominają inne choroby. Najczęściej lekarze leczą już skutki a nie przyczynę. Dlatego zwróciliśmy się do Ministra Zdrowia z listem otwartym o Narodowy Program Walki z Endometriozą – informuje prezes.

Co to jest endometrioza?

W kilku słowach to schorzenie, w którym komórki o podobnej budowie do endometrium (błony wyściełającej macicę) pojawiają się w innych miejscach wewnątrz organizmu. Jak się ona objawia? Między innymi bardzo bolesnymi miesiączkami, nieregularnymi okresami, bólami owulacyjnymi. Może przypominać bóle kręgosłupa i nerek jak w kamicy nerkowej, rwie kulszowej, chorobie Leśniewskiego-Crohna. Częste są także objawy nerwicy, depresji, nocne poty, zawroty głowy czy bóle w okolicy klatki piersiowej. Endometrioza może powodować niepłodność, daje także objawy podobne do zespołu jelita drażliwego czy zapalenia pęcherza (bolesne oddawanie moczu). Każdy przypadek jest inny. Najczęściej chorobie towarzyszy chroniczny ból, uniemożliwiający kobiecie normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Mogę go porównać tylko do rozcinania ciała od wewnątrz. Boli dosłownie wszystko, od stóp do głów.

Nie znamy przyczyny

Przyczyna endometriozy jest niestety nieznana. Nie istnieje na nią także lekarstwo. Preparaty stosowane w terapii mają za zadanie “zapanować” nad objawami i towarzyszącemu temu schorzeniu bólem. Obecnie złotym standardem terapii endometriozy na świecie jest laparoskopowe wycięcie ognisk z marginesem zdrowej tkanki. – W szpitalach na NFZ dalej endometrioza jest koagulowana, czyli wypalana laserem. Natomiast powinna być wycinana, co dzieje się już w ośrodkach eksperckich – martwi się Lucyna Jaworska-Wojtas. – Za operację endometriozy NFZ nie płaci. W koszyku świadczeń jest tylko wycięcie ognisk na jajniku. Nie ma wyceny głęboko naciekającej endometriozy i to jest problem lekarzy, którzy podejmują się takich operacji na NFZ. Muszą podciągać operację endometriozy głęboko naciekającej pod inne świadczenia.

Najważniejsze – uświadamiać

Niestety największym problemem chorych na endometriozę jest ignorancja społeczeństwa, a co gorsza lekarzy. Często słyszałam słowa, “taka twoja uroda”, “to przecież ma boleć”, a co gorsza “po ciąży przejdzie.” To bzdura! Dziewczyny, jeśli miesiączka nie pozwala Wam na normalne funkcjonowanie, żadne leki przeciwbólowe nie pomagają, zgłoście się do lekarza i co najważniejsze, nie dajcie się spławić.

Więcej informacji m.in. na stronach:

www.endometriozapolska.pl

www.pokonacendometrioze.pl